Słowiańsk

gdzieś tam w dali już słychać wojenny grom
ten co się mieni żandarmem wszechświata
chytrością całą zbrojną podnosi dłoń
na świętą ziemię słowiańskiego brata

nie w gości przyszli krew wnosząc pod twój dach
lecz by pożogę rozniecać na progu
nic nie zostaje jak stać w otwartych drzwiach
nie wpuścić żmiji w głąb domu ni kroku

ziemia pamięta jak został suchy pył
w minionych czasach czarnego bezprawia
i znow jak kiedyś stanie jeszcze kto żyw
z bogami obok a wrogów wchłonie nawia

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pieśń boru

bywa że siadam wśród dębowych bogów
w miejscu gdzie widać ognie  na wzgórzach
ledwie zmierzch  zapadł a juz pieśnią rogu
wzywają boru słowiańskiego stróża

widzę w półcieniu moc ponurych twarzy
masłowych wojów w tańcu z gromem prawi
i jak pieśń rzecze za szeptem guślarzy
pradawne dusze  zejdą w otchłań nawi

przymykam oczy gdy wilcza wataha
śpiewem tęsknoty ponad turnie wznosi
zew żywej skargi do ludzkiego brata
kto raz usłyszał nigdy nie zapomni

jeszcze nie zmilkły głosy wokół ogni
kiedy się dźwiękiem cały bór jednoczy
a już czas odejść zanim zmyślny psotnik
i mnie pogance skradnie pieśni nocy

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Koło dziejów

tumany spadły na słowiańską ziemię  
depcząc ścinają korzenie i więzi
o Świętowicie czy widzisz czy drzemiesz
 a wokół  obcy zaciskają pięści

wiatr się rozhulał po piaszczystych drogach
wiatr co pożogę i zniszczenie niesie
nasz ład prastary pradawna uroda
nie mogą odejść  niczym póra gęsie

spójrz tam lechito na mocarne dęby
na święty ogień na wiosenne burze
to wszystko naszej słowiańszczyzny zręby
z serca wydarte w dziejów zawierusze

po raz kolejny na współczesnych słowian
tuman opada ciągnąc ciężkie chmury
nie czas by niechęć wzajemną zaogniać
lecz siły łączyć przed wężowym gburem

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Obrzęd

I

 kraj słowian już wiosna we władanie bierze
ziół na łąkach szuka i pachnących kwiatów
będzie z nich wiankowin magiczny kobierzec
w ogniu tańcach śpiewie ukaże się światłu

podbiał i rumianek zręczne  dłonie matki
wplatają we włosy niecierpliwej córce
wszak dziecko to jeszcze ot myśli dzierlatki
ni chwili nie usiedzi wciąż czynić chce harce

jednak czas obrzędu niechybnie nadchodzi
uroki zaplecin przy ogniu rozbłysną
i już twarz dziewczęcia uśmiech rozpogodził
Swarogowy promień niech będzie spuścizną
 

popatrz matko miła przyprowadzasz dziecię
z zielem w warkocz wpiętym o przejętych licach
jakiż los ją czeka co Dola  uplecie
gdy wśród panny pójdzie piękna sokolica
 

nagle cień złowrogi krzyża szubienicy
upada na duszę w dziewczynie zaklętej
cóż ten cień  oznacza ach to katolicy
ukradziony obrzęd zwą komunią świętą

II  

 lata szybko biegną już ojciec z Wilkiem młodym
łąką moczarami do kapłana zmierza
czas dziecko usynowić wszak syn przejmie schedę
niech wśród wojów stanie i wrogów zwycięża

pierwsze postrzyżyny pierwsze włosów ścięcie
obrzęd uroczysty każdy w Rodzie przyzna
spójrz ojcze jak śmiało w Słońce czoło wzniesie
nie chłopiec tam stoi lecz dumny mężczyzna

koło przeznaczenia toczy  się powoli
dzień za dniem przemija jak po widnokręgu
kończy wiek chłopięcy  zabaw i swawoli
a już szybki mężny po przydomek sięga

i znów cień ponury zbrojną w krzyże ręką
mrokiem w serce wchodzi silnego młodzieńca
zamiast biec szczęśliwy budzić się z jutrzenką
świadomość za kratą a w myślach  udręka
 

nie wszysto w popiołach nie wszystko stracone
spod ziemi wybija wciąż zródlana woda
czarną i fałszywą czas ściągnąć zasłonę
niech nas znów otacza słowiańska przyroda

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy